Pies bojowy.
16 maj 2008
Był dzień ciepły, nawet bardzo... jak zwykle, kiedy wróciłam do domu po szkole, chwyciłam smycz i wybiegłam z psem na dwór. Chapsia- trochę ociężale i anemicznie z powodu upału- ruszyła za mną wąchając przy tym każde źdźbło trawy, każdy kwiatek, każdy kamyczek. Zawsze mnie to u niej denerwowało...wszystkie psy szaleją, a Chapsia zawsze z boku wącha sobie roślinki... w każdym razie doszłyśmy na miejsce. Tam jest staw, kaczki, żaby, masa drzew i krzewów, dużo pola wolnego do biegania i cień. Jest to więc miejsce idealne- dużo ludzi przychodzi tam ze swoimi czworonogami. Ruszam szybszym krokiem, Chapsia za mną i przechodzimy na drugą stronę przez takie urwisko. Po drodze mijamy posokowca bawarskiego- psa trzy razy większego od Chapsi. Leżał spokojnie na rozkaz pana, więc nie przejęłam się nim zbytnio. Powiem szczerze, chwyciła mnie nawet nutka zazdrości, bo był psem pięknym i ułożonym. Więc będąc już na drugiej stronie zaczęłam popisywać się wydając Chapsi coraz to nowe komendy- "Turlaj się", "wstydź się", "slalom", "Czołgaj się"...kątem oka zobaczyłam, że pan psa jest zbyt zajęty swoim psiakiem i nawet nie zauważył. Przeszłam więc z powrotem na drugą stronę, celowo bardzo blisko posokowca. Jego pan akurat zwolnił komendę "waruj", więc pies ruszył pędem w kierunku (o, zgrozo) Chapsi! Młody był, zaczepiał do zabawy, ale łapę miał ciężką i styl zabawy typowy dla młodego psa- ja cię gonię, a jak złapię to się na ciebie rzucę i wytarmoszę za ucho. Nie ma w tym nic złego, ale Chapsia po prostu przestraszyła się większego psa. Zaczęła z podkulonym ogonem uciekać i troche powarkiwać. Ale pies ciągle za wszelką cenę usiłował wywrócił łapą Chapsię. Biedactwo tak się wystraszyło, a nie od dziś wiadomo, że najlepszą obroną jest atak...rzuciła się więc z zębiskami na psa. Ona nie gryzie, ona tylko prezentuje broń...jestem pewna, że by nie ugryzła. Posokowiec- dowiedziałam się ,że ma na imię Gass- nie zrażony z jeszcze większą frajdą gonił ją zataczając wielkie koła. Chapsia się zdenerwowała i teraz ona zaczyna gonić powarkując i szczekając na niego. A on-cielak jeden- myślał, że to zabawa...
Po całym tym zdarzeniu pies się oddalił, my przeszliśmy na drugą stronę ,a w porze obaidowej poszliśmy do domu...
Komentarze
Komentarz?
Załóż konto i/lub zaloguj się by skomentować ten wpis

Daria napisał(a):